Stymulować, ale nie dać się zwariować!

„Stymulacja rozwoju dziecka” to dość modne i nadużywane w ostatnim czasie sformułowanie, które pojawia się w artykułach, książkach, wskazówkach i radach. Słyszymy i czytamy o stymulacji mowy, słuchu, sprawności ruchowej, pamięci, myślenia itd. Twórcy różnych programów edukacyjnych oraz producenci zabawek prześcigają się w punktowaniu korzyści intelektualnych płynących z używania różnorodnych urządzeń. Ostatnio na etykiecie jednej z interaktywnych zabawek przeczytałam, że przedmiot dedykowany niemowlęciu w wieku dziewięciu miesięcy rozwija sprawność ruchową, zręczność, koordynację wzrokowo-ruchową, aktywizuje ważne zmysły, rozwija zdolność rozwiązywania problemów, uczy myślenia i wyrażania siebie. Rodzic czyta i myśli sobie „wspaniała zabawka”, „tyle korzyści”, „ta zabawka stymuluje i rozwija potencjał dziecka”. Cóż, osobiście wątpię, żeby kawałek grającego, święcącego i w dodatku drogiego plastiku zdziałał takie cuda…

Chcemy stymulować na potęgę, wypełniamy dzieciom czas ciągłymi aktywnościami, zajęciami językowymi, kupujemy kilkulatkom tablety, telefony, uczymy korzystania z najnowszej technologii. Stawiamy wysoko poprzeczkę, wymagamy, oczekujemy. Chcemy mieć wystymulowane do granic możliwości dzieci-geniusze, bo przecież potencjał trzeba rozwijać…

Dzieci nie mają czasu na własną zabawę, nie mają czasu na nudę, nie mają czasu na rozmowy z rówieśnikami, nie mają czasu na nawiązywanie kontaktów między sobą, bo albo mają napięty grafik np. „przedszkole/szkoła, angielski, basen, balet, karate” albo zamykają się w świecie elektroniki (gier na telefonie, tablecie, komputerze). Nadmierna i nieodpowiednia stymulacja rodzi stres, zmęczenie i zniechęcenie.

Zdarza się, że wychowanie dziecka to pogoń, wyścig z czasem, czyli: „jak najwcześniej, jak najwięcej i jak najszybciej”. Zbyt wiele informacji, zbyt wiele bodźców bez refleksji,  bez zastanawiania się czy to nie za dużo? Czy nie za wcześnie? Czy moje dziecko tego chce? Czy jest gotowe?

Zdarza się, że terapia to również wyścig z czasem, presja, wygórowane wyobrażenia, nadmierne oczekiwania bez rozsądnej oceny możliwości i potrzeb dziecka, realizacja planu i celów, chęć osiągnięcia wielu umiejętności w jak najkrótszym czasie, nadmierna stymulacja, która obciąża układ nerwowy dziecka. Wszystko dla dobra dziecka i z troski o nie. Wywieranie presji na dziecku, przyspieszanie jego rozwoju, niepotrzebna ingerencja, niewłaściwa stymulacja przynoszą więcej szkody niż pożytku.

Rozwój dziecka to nie tylko poszczególne etapy, kamienie milowe, ale przede wszystkim indywidualne tempo dziecka ściśle związane z jego osobowością i emocjami. Warto obserwować i wspierać dziecko, dać mu czas i swobodę na poznawanie, uczenie się, ale warto również, w razie wątpliwości związanych z wychowaniem lub rozwojem dziecka, porozmawiać ze specjalistą, który patrzy na dziecko z innego punktu widzenia i często zauważa rzeczy, których inni nie widzą. Warto sprawdzić, upewnić się, żeby niczego nie przeoczyć.

 

Równowaga to podstawa

Liczne badania neurobiologów i neuropsychologów dowiodły, że zmęczony i zestresowany mózg człowieka nie jest w stanie się w pełni rozwijać, efektywnie uczyć, pracować, zapamiętywać, odczuwać motywację, radość, zadowolenie czy satysfakcję. Mówi o tym neurodydaktyka, neuroedukacja. Dzieci potrzebują odpoczynku i spokoju, by się rozwijać. Potrzebna jest równowaga. Dobre samopoczucie dziecka, zainteresowanie, ciekawość poznawcza, emocje, zaangażowanie, nastawienie, bezpieczna i przyjazna atmosfera to słowa kluczowe w neurodydaktyce, która jest modelem nauczania oraz uczenia się przyjaznym mózgowi. Dzięki neuroedukacja wiemy, co wspiera, a co blokuje procesy uczenia się.

Dzieci doskonale wyczuwają nasze emocje i napięcie, kiedy czują przymus tracą motywację, buntują się, odmawiają współpracy, zamykają się w sobie. Na przykład, nawet niewielki nacisk zawarty w słowach „powiedz”, „powtórz” w kontakcie między logopedą a dzieckiem lub dzieckiem a rodzicem może przynieść skutek odwrotny od zamierzonego. Taki komunikat często zniechęca dziecko do mówienia, rodzi napięcie, nie daje możliwości wyboru. Rodzic, terapeuta oczekuje, wymaga. Ten przykład pokazuje, że emocje dziecka są najważniejszym ogniwem relacji z nim. Bez bezpiecznej i przyjaznej  atmosfery, dobrych emocji, motywacji nie będzie kontaktu, porozumienia, komunikacji.

 

Najlepsza stymulacja to…

Wiemy, że pierwsze lata życia odgrywają ważną rolę w rozwoju dziecka. To nie ulega wątpliwości. Pierwsze informacje, doświadczenia, aktywności zostawiają trwały ślad w mózgu dziecka, który jest chłonny jak gąbka. Badania dowodzą, że najintensywniejszy rozwój mózgu dziecka przypada na pierwsze trzy lata jego życia, a w pierwszym roku życia mózg dziecka powiększa się niemal trzykrotnie i osiąga rozmiary trzech czwartych mózgu dorosłego człowieka. Szybkość tworzenia się nowych połączeń nerwowych jest ogromna. I tutaj przychodzi na myśl słowo „stymulacja”, które w większości dotyczy tego okresu, czyli pierwszych trzech lat życia dziecka. W moim odczuciu stymulacja to: miłość, bliskość, kontakt, bycie razem, tworzenie więzi, poczucie bezpieczeństwa, komunikacja, dialog, odpowiadanie na potrzeby i emocje dziecka, rozmowy, czas, uwaga, swoboda, wolność, obserwacja, ciekawość, radość poznawania i odkrywania.  Z perspektywy rodzica i specjalisty wiem, że rodzic, opiekun dziecka to najlepsza stymulacja. To rodzic „rzeźbi mózg” swojego dziecka zanim pojawią się dodatkowe czynniki mające wpływ na jego rozwój (żłobek, przedszkole, szkoła). To rodzic jest pierwszym i najważniejszym nauczycielem swojego dziecka, a dom pierwszym, najważniejszym środowiskiem. Nikt i nic nie zastąpi rodzica. W gąszczu różnych, czasem sprzecznych informacji dotyczących wychowania i rozwoju dziecka najlepiej zaufać swojej rodzicielskiej intuicji. Mama, tata najlepiej znają swoje dziecko i wiedzą, co dla niego dobre. Koniec kropka.

Rysunek 1. Kontakt, dotyk, bliskość, komunikacja – najlepsza stymulacja

 

Opracowanie: mgr Anna Skiba, logopeda, neurologopeda kliniczny, specjalista wczesnej interwencji logopedycznej, autorka poradnika „Rozwój maluszka w małym paluszku. Rozwój dziecka od 0-3 lat. Pytania, odpowiedzi i krótkie wyjaśnienia”.

 

Bibliografia:

  1. Skiba, „Rozwój maluszka w małym paluszku. Rozwój dziecka od 0-3 lat. Pytania, odpowiedzi i krótkie wyjaśnienia. Dla rodziców i terapeutów”, wyd. Continuo, Wrocław 2018.
  2. Bilbao, „Mózg dziecka. Przewodnik dla rodziców”, wyd. Bukowy las, 2018,
  3. Kohn, „Wychowanie bez kar i nagród. Rodzicielstwo bezwarunkowe”, wyd. MiND, Podkowa Leśna, 2013.
  4. Kirkilionis, „Więź daje siłę”, wyd. Mamania, Warszawa 2016.
  5. Cieszyńska, M. Korendo, Wczesna interwencja terapeutyczna. Stymulacja rozwoju dziecka od noworodka do 6. Roku życia, Wydawnictwo Edukacyjne, Kraków 2015.
  6. Eliot, „Co tam się dzieje?”, wyd. Media Rodzina, Poznań 2010.
  7. Żylińska, „Nauczanie przyjazne mózgowi”.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *